środa, 24 września 2014

Wpadki i sukcesy, czyli o siatkarskich mistrzostwach świata słów kilka



Mistrzostwa świata w piłce siatkowej zakończyły się dla Polski wielkim sukcesem, po 40 latach polscy siatkarze ponownie stanęli na najwyższym stopniu podium. Co oprócz sukcesu sportowego niesie za sobą złoto mistrzostw świata? 

O tym, że polska siatkówka odniosła wielki sukces nie trzeba przekonywać nikogo,  to wręcz banał. Ponad pół miliona widzów obejrzało mecze na żywo, znacznie przebijając frekwencję rozgrywanych w poprzednich latach imprez. Sama miałam okazję być na dwóch meczach w Gdańskiej Ergo Arenie, gdzie mecz Bułgaria – Rosja sprawił, że trybuny były wypełnione po brzegi.
Ach, i te miliony przed ekranami telewizorów. Mecz inauguracyjny na stadionie narodowym przyciągnął przed telewizory ponad 5 milionów Polaków, a finałowe – odkodowane - spotkanie Polski z Brazylią obejrzało średnio 9,62 miliona widzów. Jak podają Wirtualne Media wpływy z reklam z siatkarskiego mundialu wyniosły 25 milionów zł.
                                                                                         
Wpadki
Prawdopodobnie żaden sukces nie jest w stanie zmazać porażki PRowej, którą poniosła stacja Polsat i jej właściciel Solorz-Żak. 

Decyzja o zakodowaniu mistrzostw wzbudziła wielką falę protestu, zwłaszcza w Internecie, gdzie np.    na facebooku powstawały fanpage wyrażające sprzeciw wobec decyzji Polsatu. Były także głosy bojkotu. Czarę „internetowej goryczy” przelał wywiad, który przeprowadziła z panem Solorzem dziennikarka Polsatu. Rozemocjonowana dziękowała za możliwość oglądania mistrzostw, dodatkowo nazywając Solorza filantropem. Film ten rozśmieszał, wkurzał i irytował Internautów, „doskonale” wpisując się w złą prasę, którą już w tamtym czasie już miał Polsat. 

Stacja, która przez lata budowała swoją pozycję i pozytywnie kojarzyła się z siatkówką straciła bardzo dużo, abstrahując od tego czy z punktu ekonomicznego decyzja była dla niej korzystna. 

Zakodowanie Polsatu z pewnością nie było na rękę samym siatkarzom. Upust swojej złości dał sam Mariusz Wlazły, mówiąc do dziennikarzy Polsatu – Może chociaż finał odkodujecie?

Swoją wpadkę zanotował też TVN. W głównym wydaniu Faktów, w dzień finału nie pojawiła się nawet zmianka o siatkarzach. Stacja tłumaczyła się brakiem praw do zdjęć, zupełnie bezsensowne tłumaczenie. Od lat telewizje radzą sobie z tego typu przeszkodami, choćby robiąc materiały z stref kibica, rozmawiając z rodzinami zawodników, udając się do ich rodzinnych miejscowości zawodników. Da się? Da!

Sukcesy
Pan kioskarz podaje mi gazetę, widzę na ostatniej stronie uśmiechniętych siatkarzy i ich uniesione dłonie  i wielki napis „Gratulujemy naszym mistrzom świata” – główny sponsor reprezentacji Polski w piłce siatkowej Orlen. Zaczynam przeglądać gazetę, na trzeciej stronie rzuca mi się w oczy wielki napis „DZIĘKUJEMY!” – to podziękowania od Asseco Poland, przekładam stronę. „Dziękujemy Biało-Czerwonym” – to reklama Tic-Tac. 

Każdy chce być kojarzony z mistrzowską drużyną, nawet te firmy, które nie były sponsorami czy partnerami mistrzostw. Dobrze jest się ogrzać przy mistrzu, być choćby na chwilę kojarzonym z sukcesem. Często „przeciętny kibic” nie odróżni sponsora, którzy rzeczywiście jest oficjalnym partnerem mistrzostw od tego, który stara się tylko wykorzystać okoliczności. 

Czy wraz z sukcesem sportowym naszych siatkarzy pójdzie za tym większa atrakcyjność siatkarzy na rynku reklamowym? Z pewnością! 

Siatkówką interesuję się doraźnie, więc może moja diagnoza jest błędna. Do tej pory Mariusz Wlazły kojarzył mi się ze znakomitym siatkarzem, często kontuzjowanym i w boczącym się na reprezentację. Te mistrzostwa stworzyły nowego Wlazłego, bohatera i lidera. Czy to nie idealna postać na twarz którejś z marek? Idąc dalej, Michał Winiarski, bożyszcze damskiej części publiczności, jakby ulepiony do reklamy. I nowi bohaterowie – Mateusz Mika, który podbił serca Polaków, czy Fabian Drzyzga lub Michał Kubiak /niegrzeczny typ, dla wielu marek wymarzona postać/. I spółka. Co zręczniejsze firmy znajdą doskonałą okazję, żeby wykorzystać w swoich działaniach marketingowych wizerunek 12 mistrzów świata.

Te mistrzostwa to kolejny dowód na tezę „Polak potrafi”. Wszyliśmy z nich zwycięsko, także my – kibice – dowartościowani i zadowoleni. Taka atmosfera z pewnością sprzyjać będzie atmosferze wokół sportu, sukcesy przyciągają sukcesy. A potencjał jest ku temu ogromny.

3 komentarze:

  1. Nie to, żebym była całkiem na bieżąco z wydarzeniami związanymi z tymi mistrzostwami, ale z tego co wiem, to Polsat nie miał za bardzo wyjścia z tym kodowaniem. Ponoć główny sponsor się wycofał w ostatniej chwili i rząd Polski nie był skłonny do współpracy. Jak było naprawdę... Nie wiem :P
    Co do siatkarzy i ich ogromnego potencjału marketingowego po tych mistrzostwach, to uważam, że powinni z niego skorzystać. Ale z głową. I do reklamowania firm, które zasługują być reklamowane ich nazwiskami. Siatkarze ciężko pracowali na to, żeby wygrać te mistrzostwa i żeby ich nazwiska były kojarzone z siłą, charakterem, niezawodnością i nieustępliwością. Szkoda by była, gdyby przez reklamowanie złych firm, uległo to zmianie na gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko dlaczego rząd miałby dopłacać? :-)
    Wydaje mi się, że zwrot z reklam przy większej publiczności mógłby być całkiem, całkiem! A co masz na myśli pisząc "złe firmy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mówię też, że rząd musi pomóc. Ale rząd budował autostrady, jak były mistrzostwa w piłce nożnej, to może chociaż jakiś mały gest, żeby pomóc i siatkarzom. Znawcą nie jestem, więc oczywiście mogę się mylić :) Ale skoro mistrzostwa świata są organizowane w Polsce, to rząd powinien się postarać, żeby wszystko odbyło się tak, jak trzeba. Żeby cały świat stanął w osłupieniu widząc organizację tych, jakże ważnych wydarzeń sportowych. Gra toczy się o wizerunek całego kraju, a nie tylko siatkarzy i ich kibiców.
    A pisząc "złe firmy", mam na myśli te firmy, które wcześniej nie kiwnęły małym palcem w przygotowaniach tych mistrzostw :D haha :D Nie no, ale tak na poważnie, to mam na myśli firmy, które na przykład kojarzą się z wyzyskiem swoich pracowników, czy to w naszym kraju czy też w krajach Trzeciego Świata. Firmy, dla których etyka nie jest priorytetem. Ale to już chyba moja strona niepoprawnej marzycielki się odzywa :)

    OdpowiedzUsuń